Tel. sat. iridium na pokładzie Selmy: 881621440894.

Bramka do wysyłania bezpłatnych SMS-ów: http://messaging.iridium.com.

Sms-y wysyłane z komórek NIE DOCHODZĄ na Selmę.


ZAŁOGA PROSI O NIEUŻYWANIE W SMS-ACH POLSKICH LITER I PODPISYWANIE KTO JEST NADAWCĄ WIADOMOŚCI.

Na poczatku wiadomości prosimy wpisywać adresata - unikniemy konieczności czytania całej i odczyta ją sam zainteresowany.

Wiadomości od: do:

data jacht, pozycja wiadomość
2021-08-01
Cascais
31.07. o 1959 w pięknym stylu zacumowaliśmy w Cascais, kończąc kolejny wspaniały rejs na Selmie.

Za nami 1050 Mm i mnóstwo niezapomnianych wrażeń.
Ostatnie dni to żegluga pełnymi kursami wzdłuż brzegu hiszpańsko-portugalskiego.

Nortada wiała nam raz silniej, raz słabiej, w dzień grzało nas południowe słońce, a nocą gwiazdy ułatwiały trzymanie kursu sternikom. Zwiedziliśmy uroczą Baionę i absolutnie fantastyczne Porto.

Konkurs na najlepszą wachtę kambuzową pozostał nierozstrzygnięty, bo wszystkie roślinne obiady były równie doskonałe.

Dziś już pomału się wyokrętowujemy, licząc na szybkie ponowne spotkanie na pokładzie Selmy :).

Na otarcie łez z powodu końca rejsu większość z nas ma jeszcze w planie zwiedzanie Lizbony.

Pozdrawiamy gorąco z Cascais!
Jagoda i cała załoga



fot. Jagoda Bartczak


Żegluga o wschodzie słońca, fot. Jagoda Bartczak


Porto, fot. Jagoda Bartczak


fot. Jagoda Bartczak


Mijamy Cabo da Roca, fot. Jagoda Bartczak


Selma Expeditions w Cascais, fot. Jagoda Bartczak

.
2021-07-28
Camaret-sur-Mer ( Francja) - Biskaje - do wybrzeży Hiszpanii
Niestety nie załapaliśmy się na bagietki, bo do Camaret-sur-Mer dotarliśmy dopiero 25.07. pod wieczór.

Za to były piękne widoki, bo w świetle zachodzącego słońca francuskie miasteczko prezentowało się wyjątkowo korzystnie. Zrobiliśmy sobie krótki spacer, wypiliśmy piwo z widokiem na zatokę i tuż przed północą w blasku księżyca ruszyliśmy na nasz przelot przez Biskaje.

Neptun obdarzył nas na tym legendarnym akwenie wyjątkowo spokojnymi i przyjemnymi warunkami.
Pierwszy dzień to żegluga bajdewindem i kolejne wyścigi z delfinami. Drugiego dnia pogoda była wręcz bajkowa - słońce, błękitne niebo z pojedynczymi cumulusami i ocean w kolorze ciemnego granatu. Do tego baksztagowo-półwiatrowa żegluga po długiej oceanicznej fali, a na zakończenie spotkanie z czterema wielorybami, piękny zachód słońca i magicznie rozgwieżdżone niebo podczas nocnych wacht.

A dziś doświadczamy biskajskiej flauty ;)

Pozdrawiamy, leniwie bujając się u wybrzeży Hiszpanii :)

Jagoda Bartczak z całą załogą.


fot.Jagoda Bartczak


Poranna wachta, fot.Jagoda Bartczak


Żegluga baksztagowa, fot.Jagoda Bartczak


fot.Jagoda Bartczak


Dopływamy do Camaret-sur-Mer, fot.Jagoda Bartczak


Spotkanie z wielorybem, fot. Agnieszka Plenzler


Biskajski zachód słońca, fot.Jagoda Bartczak

.
2021-07-24
Dublin - Falmouth
Nowa załoga z silną reprezentacją kobiecą (stanowimy połowę składu :)) pojawiła się w skąpanym w tropikalnym słońcu Dublinie 21.07.
Nie mogliśmy się już doczekać wiatru we włosach (i oczywiście w żaglach), więc pod wieczór oddaliśmy cumy i ruszyliśmy w drogę na południe.

Po przepięknej księżycowej nocy Neptun zafundował nam plażowy dzień i odwiedziny licznych delfinów, które urządzały sobie zabawy przy burtach i dziobie Selmy. Można na to patrzeć godzinami!

Kolejna noc i dzień były dużo bardziej wietrzne, więc mieliśmy trochę wyzwań żeglarskich i kambuzowych. Przydały się nawet gogle.

Po obowiązkowym halsowaniu (jakoś tak mamy, że jak już jest blisko do portu, to wieje prosto w dziób), dzięki czemu zwroty przez sztag mamy opanowane do perfekcji, wieczorem 23.07. stanęliśmy w Falmouth.
Tam odbyła się integracja załogowa, która potrwała do 4 rano ;).
Następny dzień poświęciliśmy na leniwe zwiedzanie tego uroczego portowego miasta.

A wieczorem znów wypłynęliśmy, bo mamy straszną ochotę na francuskie bagietki ;)


Girl power, fot. Błażej Szczerba


fot. Jagoda Bartczak


fot. Jagoda Bartczak


Cirrusy, fot. Jagoda Bartczak


fot. Jagoda Bartczak


fot. Jagoda Bartczak


fot. Jagoda Bartczak


Falmouth, fot. Jagoda Bartczak

.
2021-07-21
Lizbona - Madera - Teneryfa
Zapraszamy Was na pachnący kawą i owocami rejs z Cascais ( Lizbona) przez przepiękną Maderę na Teneryfę.

To niezbyt wymagająca i rozpachniona trasa.

W tych trudnych czasach moment na odpoczynek, zatopienie się w zapachu owoców, pysznej kawy i dobrych potraw, które oferuje Madera.

Zapraszamy na wczasy na Selmie

Miejsca jeszcze są.

termin: 02-11.08.2021
koszt: 850 eur.

Zainteresowanych uprzejmie prosimy o kontakt mailowy:

info@selmaexpeditions.com


Lizbona, fot. A. Dobrzańska


Lizbona, fot. A. Dobrzańska


fot. K. Kurtz-Orecka


Madera, fot. A. Dobrzańska


Madera, fot. A. Dobrzańska


Madera, fot. A. Dobrzańska


fot. A. Dobrzańska


Madera, fot. A. Dobrzańska


Madera, fot. A. Dobrzańska


Madera, fot, A. Dobrzańska


Madera, fot, A. Dobrzańska


Madera, źródło: Wikipedia


Madera, źródło: Wikipedia


fot. K. Kurtz-Orecka

.
2021-07-20
Dublin
Na pewno nie możemy narzekać na monotonię, jeśli chodzi o warunki.
W drugim dniu przelotu ze Stornoway do Dublina, po mglistych nocnych wachtach przyszedł czas na flautę i totalną plażę (bo tego jeszcze nie było).

Sztormiaki i polary zamieniliśmy na okulary przeciwsłoneczne :) Towarzyszyły nam delfiny, foki i mnóstwo ptaków. Były wycieczki turystyczno-krajoznawcze na maszt, pyszna pizza na obiad i przepiękny zachód słońca.

Do Dublina dotarliśmy 20.07. około 0600. Po drobnych perturbacjach i zwiedzeniu kilku marin stoimy ostatecznie w Dun Laoghaire, czekając na następną załogę i kolejne selmowe przygody :)


fot. J. Bartczak


fot. J. Bartczak


fot. J. Bartczak


fot. J. Bartczak


fot. D. Lubasz


fot. J. Bartczak


Dublin, Most im. Samuela Becketta, fot. J. Bartczak

.
2021-07-17
Wyspy Owcze - Szkocja17.07.2021

Po niezbędnych przygotowaniach, sztauowaniu i szkoleniu w środę 14.07. około południa ruszyliśmy w drogę do Szkocji.

Plan na najbliższe doby był prosty - tylko my, Selma, morze i wiatr!
Żegnały nas groźne zbocza południowych Wysp Owczych wyłaniające się z mgły.

Neptun uraczył nas piękną żeglarską pogodą - były szkwały i przechyły, refowanie i rozrefowywanie grota, halsowanie, słońce, tęcza, mewy, głuptaki i grindwale (choć w tym przypadku nie dajemy głowy za identyfikację).
To był naprawdę wspaniały przelot.

U wybrzeży Szkocji bardzo chcieliśmy zobaczyć Butt of Lewis, który zaintrygował nas swoją nazwą, ale niestety widoczność była kiepska. W piątek po 1800 zacumowaliśmy w Stornoway na Hebrydach Zewnętrznych.

Sobotę przeznaczyliśmy na zwiedzanie miasteczka, zamku i muzeum, po czym ruszyliśmy w dalszą drogę w kierunku południowym.

Silny wiatr i osłonięty akwen zapewniły nam przyjemną i szybką żeglugę. Rekord prędkości odcinka to 11.5 knota ;)

Wieczorem wiatr ucichł zgodnie z prognozą, więc teraz płyniemy niespiesznie, za to w dobrym towarzystwie i we właściwym kierunku :)




fot.Jagoda Bartczak. Żegnamy Wyspy Owcze


fot. Jagoda Bartczak


fot. Jagoda Bartczak


fot. Jagoda Bartczak


fot. Dominik Lubasz


fot. Dominik Lubasz


fot. Jagoda Bartczak


fot. Jagoda Batczak


fot. Jagoda Bartczak


fot. Jagoda Bartczak. U wybrzeży Szkocji

Pozdrawiamy serdecznie ze Szkocji, załoga Selmy

.
2021-07-13
Wyspy Owcze
Kolejna załoga spragniona żeglarskich przygód zebrała się w niedzielę w Torshavn.
We mgle i deszczu przepłynęlśmy do Skopun na wyspie Sandoy, gdzie odbył się spacer na klify. Poniedziałkowy poranek rozpoczęliśmy bardzo wcześnie
(dla niektórych był to nawet środek nocy) od zwiedzania pontonem majestatycznych jaskiń na wyspie Hestur. Pogoda dopieściła nas nawet drobnymi skrawkami błękitu wyłaniającymi się spośród chmur. Następnie ruszyliśmy w drogę na Mykines. Niestety w międzyczasie włączyli promocję na farerską mgłę, co uniemożliwiło lądowanie i odwiedziny u maskonurów.

Doszło za to do historycznego spotkania dwóch polskich jachtów we mgle prawie na końcu świata. Po paru godzinach dalszej drogi pogoda, jak to na Wyspach Owczych bywa, zmieniła się diametralnie. Przydały się nawet okulary przeciwsłoneczne. Zamiast wielkiej białości mogliśmy podziwiać klify Vestmanna oraz fantastyczny spektakl świetlny na wodzie.

A wieczorem to już się zrobiła totalna plaża... Na chwilę ;)





s/y Patagonia















tekst oraz zdjęcia:Jagoda Bartczak

.
2021-07-12
Rejs Dublin - LizbonaUwaga, uwaga!

Mamy jeszcze jedno wolne miejsce na rejs z Dublina do Lizbony.

W planie przejście przez Biskaje raczej jednym skokiem i spokojna żegluga wzdłuż Portugalii z przeważającym N-NW wiatrem i korzystnym prądem.

Po drodze odwiedzimy pewnie La Corunę i Porto.

Przy okazji staż na kapitana na jachcie powyżej 20 m.

Kończymy w marinie Cascais - dogodny dojazd kolejką i metrem na lotnisko.

termin 21.07 - 01.08.2021

koszt 850 eur

( w cenie: skiper, kojowe, wyżywienie, opłaty portowe i paliwo).

Osoby zainteresowane prosimy o kontakt mailowy na adres:

info@selmaexpeditions.com




fot. Krzysztof Jasica


fot. Anna Henschke


fot. Kuba Krzywy


fot. Dorota Szreter





fot. Dorota Szreter

Serdecznie zapraszamy!

.
2021-07-08
Wyspy Owcze, NólsoyÓla Svein wydawał się szczerze zdziwiony. O tej porze dnia nie spodziewał się już żadnych turystów.
Miał konkretną brodę, na głowie kaszkiet, a na rękach czarnego kota. Miał też klucze do muzeum, do którego bardzo chcieliśmy wejść.

Zaprowadził nas tam - czyli do garażu - i pokazał legendarną Dianę Victorię.
To tradycyjna, wiosłowa łódź, którą w 1986 roku Ove Joensen popłynął z Nólsoy aż do Kopenhagi.

Pokonanie ponad 900 mil morskich, zajęło mu 41 dni.
Mieszkańcy Nólsoy do dziś są dumni z jego wyczynu. Upamiętniają go co roku, podczas sierpniowego festiwalu Ovastevna.

Wcale nie przypadkiem, oprócz biletów do muzeum, wiking Óla sprzedawał również owcze dziergi. Wraz z żoną prowadzą punkt informacji turystycznej Visit Nólsoy, gdzie można nabyć lokalne pamiątki. Takiej okazji się nie przepuszcza. Swetry i pledy rozeszły się jak świeże bułeczki. Tyleż zaskoczony, co szczęśliwy Óla zrobił właśnie utarg roku.

A my, porządnie dociepleni, wróciliśmy na pokład.



























Pozdrawiamy!

.
2021-06-29
Wyspy Owcze, TrælanípaTrælanípa oznacza ścianę niewolników.
Klif nazwano tak, gdy Wyspy Owcze łupili wikingowie, a nieprzydatnych zrzucali do morza z wysokości prawie 150 metrów.

Droga do niego wiedzie wzdłuż największego jeziora całego archipelagu, które urywa się wodospadem "stromej krawędzi". Tutaj to rada uniwersalna, próżno szukać barierek, płotów, tablic informujących, że krok dalej i pod nogami będzie już tylko powietrze.

Przypadkowe potknięcie grozi czymś o wiele gorszym niż sytuacja, która nastąpiła w 55 min. meczu 1/8 finału mistrzostw Europy w piłce nożnej - Holendrzy po czerwonej kartce przestali grać. Czesi w Budapeszcie strzelili chwilę później dwa gole, a ci przebywający aktualnie na Selmie zaczęli stawiać wszystkim piwa.

Dobrze, że dziś znów nie grają Czesi.






























Tekst: Dominik Szczepański
Fot: Iwona El Tanbouli-Jablonska

.
2021-06-26
Wyspy Owcze, Skopun
Ze wszystkich dziwnych języķów, których Sveinur nie powinien był się nauczyć, mieszkając w maleńkim Skopun, padło na polski. Muzeum, pod którym go spotkaliśmy, składa się z jednego pomieszczenia, w którym stoi łódź wielorybników z XIX wieku. - Z 1896 r. - doprezcyował Farerczyk poprawną polszczyzną, prezentując nam kosz, który służył do noszenia węgla.

Sveinur przez 15 lat pracował z Polakami. Jest ich tu sporo. Niektórzy grali w piłkę w farerskiej lidze, pracując dodatkowo na pół etatu. W świetle ostatnich boiskowych wydarzeń załoga Selmy jest zdania, że to dobre rozwiązanie.

Wszystko kręci się tu wokół łodzi. Przed muzeum w Skopun stoi pomnik miejscowego nauczyciela Petera Mohra Dama, przedstawiający go jako młodego chłopaka wpatrującego się w horyzont. Wzrokiem szuka ojca, który wypłynął w morze i już nie wrócił. Peter dla odmiany zmarł w swoim gabinecie jako premier Wysp Owczych. Jego syn Atil również piastował ten urząd.

Inną łódź zobaczyliśmy, zadzierając głowy w kościele Christianskirjan w Klaksvik.
To "Dorothea". Jedna z niewielu łodzi, które powróciły z tragicznego połowu w 1913 r. Zginęło wówczas tak wielu mężczyzn, że wioska, w której mieszkali, przestała istnieć. Architekt kościoła na pamiątkę tamtych wydarzeń podwiesił ją pod sklepieniem świątyni.

Żeby nie było, że tylko zwiedzamy muzea i kościoły - dwa ostatnie dni spędziliśmy, sprawdzając, czy żagle nie zgniły, a selmowego Zodiaka nie podziurawiły myszy, o co niepokoił się skiper Piter. Co ciekawe, nie zgniły... Za to Morze Norweskie odebrało połowie załogi apetyt. Pita dotąd chętnie kawa stygnie godzinami, wędliny pozostają w próżni, jako tako znikają tylko płatki owsiane. Zodiak jest cały, dziur brak. Ponton zwiedził jaskinie w farerskich klifach. Jedna z nich jest ponoć największa na świecie, ale mamy pewne wątpliwości, choć to z pewnością problemy poznawcze. Na szczęście na pokładzie jest psychiatra. Spróbujemy o tym porozmawiać.



























.
2021-06-23
Wyspy Owcze, Klaksvik- Gra światła i cienia. Najpierw było pięknie, później groźnie - mówi Garbarek, przeglądając zdjęcia.
Inni mówią, że pięknie i groźnie było jednocześnie. Można by spróbować opisać światło padające na olbrzymią ścianę Enninbergu, jednego z największych klifów świata (754 m), przyrównać do czegoś sylwetki kolejnych wysp wyłaniających się zza niego, załamania grani pomylić z kalderami wulkanów, a spowijające ją mgły z dymem. Na szczęście zamiast siarki czuć głównie dorsza.
Lepiej jednak obejrzeć zdjęcia. Wśród nich są i takie, na których widać totalną egzotykę - kawałek lasu na Wyspach Owczych.
Wieczór spędziliśmy z gośćmi - Ula i Łukasz opowiedzieli nam o setkach miejsc, które powinniśmy zobaczyć w ciągu najbliższego tygodnia i już mieliśmy iść spać, bo wybiła północ, lecz w tym momencie przez Klaksvik na nartach wodnych przejechała czarnowłosa dziewczyna.
Woda w zatoce nie przestała jeszcze falować, gdy pod Selmę podjechał samochód. Kierowca wyciągnął czarną siatkę i poczęstował nas miejscowym piwem.
- To raj na ziemi - zaczął i do drugiej w nocy podawał argumenty, skupiając się głównie na sukcesach miejscowych piłķarzy i piłkarek.
....Wciąż mamy ostatnie wolne miejsca na rejs z Wysp Owczych do Dublina.
























Tekst: Dominik Szczepański
Zdjęcia: Iwona El Tanbouli-Jablonska

.
2021-06-21
Wyspy Owcze, Mykenis- Nie do wiary, jaką mamy dziś pogodę, prawda? - Kristina popatrzyła w słońce, splunęła pod nogi, chcąc odegnać chmury, i ze świeżym ciastem w dłoni zniknęła w głębi niewielkiego baru, który prowadzi na Mykenis.
W środku panował zaduch. Czerwona grzałka wisiała pod sufitem, ale dziś wyjątkowo prawie nikt pod nią nie siedział. Goście wzięli piwa i rozlali się po ławkach wymarłej wioski, korzystając z faktu, że akurat nie muszą używać jednego z 250 słów, którymi Farerczycy opisują deszcz. Kiedyś na Mykenis, wysuniętym najdalej na Zachód skrawku archipelagu Wysp Owczych żyło prawie 200 osób. Ponoć dziś na stałe ktoś mieszka tylko w sześciu chatach.







Ludzie wyjechali, zostały ptaki. Żółtogłowe głuptaki, mewy, fulmary, nurzyki i maskonury o pomarańczowych dziobach, które założyły tu liczącą 50 tys. par kolonię.
Dzień minął na włóczeniu się wzdłuż linii zielonej trawy i kilkusetmetrowej przepaści. Wyobrażaliśmy sobie, co można robić, żyjąc w miejscu takim, jak to, a czego robić nie trzeba.













Skiper Piter przywitał nas ziemniakami w mundurkach, robiąc sobie krótką przerwę od mozolnej walki z odsalarką. Dziś najdłuższy dzień roku. Zachód słońca o 23:20, ale to tylko na niby, bo jasno jest przez całą dobę. Wypływamy o 4 rano w kierunku Kunoy. Podobno rosną tam maślaki.



Tekst: Dominik Szczepański
Zdjęcia: Iwona El Tanbouli-Jabłońska

.
2021-06-14
Wyspy Owcze, SkopunDotarliśmy do Skopun, zdecydowanie najładniejszego portu na naszej trasie!

Po drodze wiedźma pogroziła nam swoim słynnym palcem, wysyłając kilkumetrowe fale...






Tekst i zdjęcia: Dominik Petelski

.
2021-06-13
Wyspy Owcze, Fuglafjordur, VestmannaW sobotę wyruszyliśmy w kolejny rejs wokół Wysp Owczych.
W drodze z Thorshavn mogliśmy oglądać to, co najpiękniejsze w tym archipelagu - majestatyczne góry wyrastające z morza.













Pierwszym przystankiem był Fuglafjordur, po farersku "ptasi fiord", przytulny port na wyspie Eysturoy. Z Fuglafjordur ruszyliśmy na północ. Płynąc wzdłuż najpiękniejszych klifów Wysp Owczych, dotarliśmy do Vestmanny, miejscowości znanej z prozy Remigiusza Mroza.

W Vestmannie od miejscowej Polonii dostaliśmy świeże ryby, z których, po trekingu po okolicy, przygotowaliśmy zupę.









Jutro ruszamy dalej...

Tekst i fotografie: Dominik Petelski

.
2021-06-09
Wyspy Owcze
Po zacumowaniu w stolicy - Thorshavn

;)
(Thorshavn znaczy port Thora - nordyckiego boga burzy i piorunów, sił witalnych, rolnictwa, małżeństw i ogniska domowego)

wybraliśmy się na spacer po uroczym starym mieście, gdzie można napić się lokalnego piwa,



kupić najlepszej jakości swetry oraz cieszyć oczy unikalną architekturą:









Natomiast dziś korzystając z dobrej pogody wybraliśmy się na najwyższy szczyt Wysp Owczych - Slættaratindur.



Po farersku znaczy to "płaski szczyt".

Po przyjemnym trekingu czeka wspaniała nagroda - widok ze szczytu. Podobno przy dobrej przejrzystości powietrza zobaczyć można Vatnajökull, największy islandzki lodowiec!
Widoczności aż tak dobrej nie był, ale i tak było czym się zachwycać:











Pozdrawiamy!

Zdjęcia: Dominik Petelski


.