Tel. sat. iridium na pokładzie Selmy: 881621440894.

Bramka do wysyłania bezpłatnych SMS-ów: http://messaging.iridium.com.

Sms-y wysyłane z komórek NIE DOCHODZĄ na Selmę.


ZAŁOGA PROSI O NIEUŻYWANIE W SMS-ACH POLSKICH LITER I PODPISYWANIE KTO JEST NADAWCĄ WIADOMOŚCI.

Na poczatku wiadomości prosimy wpisywać adresata - unikniemy konieczności czytania całej i odczyta ją sam zainteresowany.

Wiadomości od: do:

data jacht, pozycja wiadomość
2020-07-30
SelmaZapraszamy na rejsy Selmą!
W zakładce plan rejsów i wypraw umieściliśmy aktualny harmonogram rejsów.

Remont w Szczecinie postępuje naprzód i czas zaplanować najbliższe tygodnie. Kłopoty związane z pandemią powodują, że nie wiemy do końca czy najbliższy sezon na Antarktydzie się odbędzie. Tymczasem planujemy dwa tygodniowe rejsy po Bałtyku, a potem trzy dziesięciodniowe etapy na Wyspy Kanaryjskie. Mamy nadzieję, że coś się w międzyczasie wyjaśni i na początku października popłyniemy na południe. Jeśli nie, to zostaniemy na jakiś czas na Wyspach Kanaryjskich i następny sezon spędzimy na północy.

Plan najbliższych rejsów:
15-21.08 Świnoujście - Gdańsk
23-29.08 Gdańsk - Świnoujście
(W obu tych rejsach możliwe jest zawinięcie do Szwecji, Niemiec czy Danii, a zależeć to będzie od pogody i sytuacji epidemiologicznej).
6-16.09 Świnoujście - kanał Kiloński - Cherbourg
17-27.09 Cherbourg - Porto
28-05.10 Porto - Teneryfa
kontakt w sprawie rejsów:
info@selmaexpeditions.com







pozdrawiamy i zapraszamy na pokład Selmy
2020-07-18
SzczecinWitajcie ponownie! Dość długo nie odzywaliśmy się - za co bardzo przepraszamy. Nie bez przyczyny jednak. Gnaliśmy co sił w żaglach ścigając się z czasem. Naszym celem była znana już nam sprzed 3 lat Camping Marina PTTK. Ale zanim tam dotarliśmy zostaliśmy radośnie przywitani przez Jacka Sobusia i później na tych skrzydłach radości pędziliśmy w ramiona Oli i Andrzeja Kocewiczów - naszych gospodarzy w Camping Marina PTTK. Ich gościnność i serce na dłoni niezmiennie nas ujmuje, za co dozgonnie jesteśmy im wdzięczni. Radości z przybycia i zacumowania nie byłoby końca, gdyby nie fakt, że życie jest życiem i prawda jest taka, że zaraz musimy wracać na południe. Ruszyliśmy więc do rozbrajania Selmy i rozpoczęcia remontu. Plany jak zwykle są ambitne. Kuchni już nie ma, burta wewnątrz wypiaskowana, nawigacyjna częściowo zdemontowana i czeka na poprawki, olejowanie drewna, odrdzewianie, malowanie w toku, przegląd żagli, .... Na Selmie krząta od 8 do 12 osób. W poniedziałek rusza nowa zabudowa. Maszty leżą już w hangarze. Będą miały nowy system wózków grota

Załoga Selmy
2020-06-23
Zatoka Pomorska
Trim

Wpadliśmy do Cherbourga na kilka godzin jak po ogień. Hongito zmustrowała i pojechała do chorej cioci. My ciachu machu lody, frytki, zimne piwo i już płyniemy dalej.
I ciach do Ijmuinden zabrać znajomego dentystę Matthiasa i znowu tylko kilka godzin postoju, prysznic i gnamy z korzystnym prądem pływowym. Dużo silnika i spinakera. Artur pędzi nas do roboty i nie ma knagowania szotów genakera tylko trim, trim, stop i dużo kręcenia kabestanem.


Genaker


Genaker na maszcie

Do Cuxhaven wjeżdżamy więc na genakerze. Chwila na kotwicy i od 0300 rano jedziemy Kanałem Kilońskim. Mgiełki, zapachy, kaczki, słońce. Okoliczni mieszkańcy wyprowadzający pieski i konie na spacer. I już jesteśmy w Holtenau po drugiej stronie. Ciach pach, zimne piwo, obiad, płyniemy. 40 mil do Świnoujścia i topimy spinakera. Ale wiadomo Artur na pokładzie i błyskawicznie go wyciągamy. Planowo we wtorek po południu szukajcie nas w Camping Marina PTTK w Szczecin-Dąbie. Ale wiadomo wszystko może się zdarzyć...


Kanał Kiloński

Załoga Selmy
2020-06-15
Kanał La Manche

Płyniemy dalej. Zrobił się ruch na morzu, zrobił się na pokładzie. Wzdłuż wybrzeża Portugalii, Zatoki Baskijskiej, a teraz Francji co raz więcej statków, po dwa pasy ruchu i ronda. Na pokładzie z kolei nowa załoga i zajęta mesa, sterówka, kokpit, kolejki do łazienki. Podczas kambuzowej wachty ruch jak na Marszałkowskiej (można dowolnie podstawić najruchliwszą ulicę ze swojego miasta) nie da się nawet kroić cebuli. A akurat tej, dzięki nowej dostawie, mamy na potęgę! Załoga wsparcia, przybyła z Polski w składzie: Artur, Damian, Jacek, Kuba, Marek i Piotrek, poza 30 kg cebuli, przywiozła ze sobą przede wszystkim nową siłę. Moce przerobowe Selmy wzrosły. Wszystko idzie łatwiej i przyjemniej. Mamy jakby więcej czasu. Żagle stawiają się same, a kabestany pracują na najwyższych obrotach. Dzięki chłopaki! I dzięki M. za udane sprowadzenie ich tutaj do nas!





Wiar dziś słaby minęliśmy Ille Quessant i wpadli do nas na małą wizytę przesympatyczni francuscy celnicy. Zostawili nam nawet na pamiątkę protokół ze spotkania. No i płyniemy dalej. Kierunek Cherbourg bo podobno marina już otwarta.

Załoga Selmy
2020-06-11
PortoPo wyjściu z Horty dorwał nas nieduży niż, wiało dwa dni, padało trzy, potem było już znośnie. Zatrzymaliśmy się nawet raz na noc w dryfie, żeby obejrzeć film Maiden i jak przystało na porządne kino był nawet popcorn. Potem jeszcze chwilę płynęliśmy, ale nie za szybko, żeby znowu przepuścić wiatr pod Porto i wreszcie rzuciliśmy kotwicę na redzie koło plaży. No i nieodwołalnie jesteśmy po drugiej stronie Atlantyku, zrobiliśmy sobie nawet z tej okazji pamiątkowe zdjęcia :) Witaj Europo!


Przepłynęliśmy Atlantyk


Przepłynęliśmy Atlantyk


Porto

Potem dzień radosnego świętowania i kolejny film w naszym kinie objazdowym, tym razem The Dawn Wall o wspinaniu. Drugiego dnia postoju nie obyło się bez porządków, drobnych napraw (dostawiliśmy drugi sztag), zabraliśmy też na pokład ekipę wsparcia (o tym później) i znów płyniemy. Jeszcze chwila i będą Biskaje.


no i po sztagu




ale zaraz będzie nowy

Załoga Selmy
2020-06-01
Azory
Horta, Hooortaaa

No i tak płynęliśmy i płynęliśmy, żeglarzy portugalskich w oceanie było coraz więcej, a glony sargassum zaczęły znikać, aż zniknęły całkiem. Na horyzoncie pojawił się wulkan Pico, chwilę później wyspa Pico i Horta.... Hoortaaaa.... Zgodnie z procedurą wprowadzoną na czas wirusa podekscytowani na maxa wpłynęliśmy o 1030, 29.05 po 52 dniach żeglugi do Horty.
Kotwica na 4 metrach i stoimy w stadzie innych jachtów na kwarantannie albo wchodzących po zaopatrzenie i na naprawy. Można pomachać komuś ręką spoza Selmy i nawet chwile pogadać trochę krzycząc (ale radocha). Widać nawet samochody na ulicy. Stoimy naprzeciw słynnego Peter Cafe Sport.


Zespół Peter Cafa Sport dostarcza nam zaopatrzenie


Cudowny cheescake z cafe Porto Pim polecamy

Policja maritima robi nam odprawę, Duarte i Filipe przywożą warzywa i owoce, a wieczorem kolacje z Peter Cafe Sport. (dwa befsztyki jedna ryba). Emocji tyle, że prawie zasnąć nie można.
30.05 w uroczej mżawce przestawiamy się do kei, tankujemy wodę, paliwo robimy drobne naprawy, odsalamy liny, sztauujemy żarcie i popołudniu żegnaj Horto i cywilizacjo.


Cywilizacja

Nocą płyniemy na silniku wzdłuż południowych brzegów Pico, a temat Horty i sałatek warzywnych zdominował kompletnie rozmowy na pokładzie na następne dni. Tyle emocji...
Kolorami i zapachem ziemi można się jednak upić...

PAH
2020-05-21
AtlantykSzczęśliwie upały minęły. Selma nadal sama płynie. Czasami tylko trzeba podebrać fał kliwra (Piter) albo szot bezana (Ania). Szósty raz nie udało się zlutować kluczyka, zrobiliśmy obejście: silnik można odpalić przyciskiem.



Jeszcze pół Drake'a i będziemy na wysokości Kanarów.

PAH
2020-05-17
Atlantyk
Pogrążamy się w lekturach

Na Oceanie wszystkie dni tygodnia są jednakowe. Nie ma weekendów i poniedziałków. Godziny, dni i tygodnie zlewają się w całość. Dodatkowo od kilku dni wieją korzystne pasaty, Selma praktycznie sama płynie, więc zyskaliśmy więcej wolnego czasu. Z którym, w związku z nadal towarzyszącymi nam upałami, nie bardzo wiadomo co zrobić. Nawet nocek nie można odespać.
Na szczęście wczoraj, zupełnie ukradkiem, kasza jaglana najpierw wysypała się z szafki, a później przeniknęła przez szczeliny aż do zęzy. Skipper zarządził więc dzisiaj radosne usuwanie smrodów z zęzy i kilku innych miejsc. Odnalazła się zaginiona końcówka od blendera, piekarnik lśni, podłoga również. Wstydu nie ma. A my możemy spokojnie wrócić do pozycji leżącej i czytać, pisać, pogrążać się w myślach. Z prawej burty mijamy Wyspy Zielonego Przylądka...




Znajdź 10 różnic

PAH
2020-05-14
Atlantyk, równikPrzekraczanie Równika z grzybową i nie tylko...

Od południa przygotowania jak do Wigilii. Kompot z suszu, świąteczna grzybowa (Leon! Dziękujemy za prawdziwki na wigilie nie zdążyliśmy, za to teraz...) i mniej świąteczna lasagna. 10 maja 20:20 czasu lokalnego przy pełnym takielunku, na genakerze i ze szklaneczką whiskey (w ilości symbolicznej) Trzy Byki w dłoniach - mamy go!
Zjedliśmy grzybową, lasagne, popiliśmy kompotem z suszu, radośnie po ciemku zrzuciliśmy genakera i popłynęliśmy sobie dalej.


Genaker dół

Przedwczoraj odwiedziło nas stado wielorybów i baraszkowało z nami z 2 godziny. Trochę nie jesteśmy pewni czy to był Pygmy Killer Whale, Melon-headed Whale czy Fals Killer Whale. Stawiamy na dwa pierwsze. Badania nad zdjęciami trwają.


Wieloryb

Jak się da łapiemy drzemki w przewiewie i cieniu kokpitu. Wieczorem złamaliśmy kolejny raz kluczyk do silnika i przećwiczyliśmy odpalanie ze stacyjki "na krótko".


Drzemka

Pojawiły się wyspy dryfujących glonów Sargassum natans i Sargassum fluitans. Dzięki Marcie uczymy się je rozróżniać po antence przy pęcherzykach pławnych.
Złapaliśmy pasat północno wschodni. Płyniemy.


Fluitans czy natans?


Dryfujące Sargassum

PAH
2020-05-11
Atlantyk
Genaker na równiku

Skończył się Spotiffy. 30 dni offline i nie ma już ani muzyki ani podcastów. Nagrywamy więc własne i na nocnych wachtach kujemy na blachę słówka angielskie, hiszpańskie i portugalskie(!). Jeszcze tylko skipper musi nagrać dla nas wykłady z meteorologii, locji czy świateł statków, w ramach tworzonej szkoły Zgniła Deska, i ruszy nocna Akademia Selmy.
Muzycznie mamy gitarę i gary prawie w komplecie z podwieszanymi w mesie talerzami. Słuch muzyczny nam nie zaginie.


Gary w komplecie

Żeglarsko za nami kilka dni zmiennej pogody i nieprzewidywalnych chmur. Tropikalny deszcz na zmianę z palącym słońcem. Kilkugodzinne przestoje w ciszy wiatrowej. Niemniej cały czas do przodu.
995 mil do Wysp Zielonego Przylądka, 1838 mil do Wysp Kanaryjskich i jedynie 2233 mil do Azorów. Artur napisał, że za rufą 4 tysiące...A wczoraj wieczorem przekroczyliśmy Równik, ale o tym w kolejnej relacji.


Chmurki

PAH
2020-05-07
Atlantyk
w Oceanie

Powrócił wiatr. I to od razu konkretnie. Trochę się cieszymy, a trochę szkoda kąpieli w Oceanie. Skakania z dziobu na fale, zaglądania pod kadłub Selmy, wdrapywania się na drabinkę i zaliczania kolejnych siniaków.


skok Hongito

Jesteśmy już w strefie pasatów, za dnia padamy jak muszki i będziemy tak padać przez dwa tygodnie jeszcze. W menu na lunch wjechały sałatki owocowe (z puszki), dopiero po zachodzie słońca decydujemy się konkretniejsze posiłki. Skipper nie cierpi, gdy pisze sie o jedzeniu, ale zostały nam ziemniaki, papryka, marchew, dynia i cebula. Także można słać wyszukane przepisy ;)
Wraz z pasatami nie ma już korygowania kursu stopą i czytania książek na wachcie. A atmosfera wybitnie naukowa na Selmie... brakuje wolnych ścian w mesie, żeby zawiesić mapy (!)

PAH
2020-05-03
Atlantyk
a skipperek ucieka, gdzie się da

Wiwat Maj!
Jak skipper Peter wytrzymuje z nami na pokładzie Selmy?
Nie ma garażu, więc chowa się przed nami w maszynowni. Że niby znów trzeba coś naprawić.
I przegania nas z nocnych wacht. Siłą musimy walczyć o kawałek rozgwieżdżonego nieba i księżyc. No, ale udało się, siedzimy umorusane smarem i wypatrujemy swojej gwiazdki z nieba. Skipper robi nam śniadania, w wersji vege, no gluten, full gluten i co tam sobie jeszcze wymyślimy. My odwdzięczamy się kawą (dużo mleka), herbatką (zawsze dwie) i co tam sobie jeszcze skipper wymarzy. I tak daliśmy radę przez pierwszy miesiąc, więc poradzimy z nim sobie i przez kolejny. Trzymajcie kciuki! I róbcie zakłady.


Gazetka pod bimini

Poza tym zaraz wejdziemy w pasaty, rozłożyliśmy bimini z błękitnego poplamionego smarem prześcieradła, można sterować boso i zatrzymywać się na nocne kąpiele w Oceanie. Prawdopodobnie za tydzień równik, a za miesiąc Azory. Suniemy na grocie, bezanie i dwóch kliwrach, jak mały żaglowiec…


najpierw pranie


potem suszenie

PS Dziś skipper trochę przesadził i uciekł przed nami na szczyt masztu. Ale dzięki temu udało się spacyfikować głowicę fału rolera i dołożyć drugi fał genakera.

AH