Tel. sat. iridium na pokładzie Selmy: 881621440894.

Bramka do wysyłania bezpłatnych SMS-ów: http://messaging.iridium.com.

Sms-y wysyłane z komórek NIE DOCHODZĄ na Selmę.


ZAŁOGA PROSI O NIEUŻYWANIE W SMS-ACH POLSKICH LITER I PODPISYWANIE KTO JEST NADAWCĄ WIADOMOŚCI.

Na poczatku wiadomości prosimy wpisywać adresata - unikniemy konieczności czytania całej i odczyta ją sam zainteresowany.

Wiadomości od: do:

data jacht, pozycja wiadomość
2020-06-23
Zatoka Pomorska
Trim

Wpadliśmy do Cherbourga na kilka godzin jak po ogień. Hongito zmustrowała i pojechała do chorej cioci. My ciachu machu lody, frytki, zimne piwo i już płyniemy dalej.
I ciach do Ijmuinden zabrać znajomego dentystę Matthiasa i znowu tylko kilka godzin postoju, prysznic i gnamy z korzystnym prądem pływowym. Dużo silnika i spinakera. Artur pędzi nas do roboty i nie ma knagowania szotów genakera tylko trim, trim, stop i dużo kręcenia kabestanem.


Genaker


Genaker na maszcie

Do Cuxhaven wjeżdżamy więc na genakerze. Chwila na kotwicy i od 0300 rano jedziemy Kanałem Kilońskim. Mgiełki, zapachy, kaczki, słońce. Okoliczni mieszkańcy wyprowadzający pieski i konie na spacer. I już jesteśmy w Holtenau po drugiej stronie. Ciach pach, zimne piwo, obiad, płyniemy. 40 mil do Świnoujścia i topimy spinakera. Ale wiadomo Artur na pokładzie i błyskawicznie go wyciągamy. Planowo we wtorek po południu szukajcie nas w Camping Marina PTTK w Szczecin-Dąbie. Ale wiadomo wszystko może się zdarzyć...


Kanał Kiloński

Załoga Selmy
2020-06-15
Kanał La Manche

Płyniemy dalej. Zrobił się ruch na morzu, zrobił się na pokładzie. Wzdłuż wybrzeża Portugalii, Zatoki Baskijskiej, a teraz Francji co raz więcej statków, po dwa pasy ruchu i ronda. Na pokładzie z kolei nowa załoga i zajęta mesa, sterówka, kokpit, kolejki do łazienki. Podczas kambuzowej wachty ruch jak na Marszałkowskiej (można dowolnie podstawić najruchliwszą ulicę ze swojego miasta) nie da się nawet kroić cebuli. A akurat tej, dzięki nowej dostawie, mamy na potęgę! Załoga wsparcia, przybyła z Polski w składzie: Artur, Damian, Jacek, Kuba, Marek i Piotrek, poza 30 kg cebuli, przywiozła ze sobą przede wszystkim nową siłę. Moce przerobowe Selmy wzrosły. Wszystko idzie łatwiej i przyjemniej. Mamy jakby więcej czasu. Żagle stawiają się same, a kabestany pracują na najwyższych obrotach. Dzięki chłopaki! I dzięki M. za udane sprowadzenie ich tutaj do nas!





Wiar dziś słaby minęliśmy Ille Quessant i wpadli do nas na małą wizytę przesympatyczni francuscy celnicy. Zostawili nam nawet na pamiątkę protokół ze spotkania. No i płyniemy dalej. Kierunek Cherbourg bo podobno marina już otwarta.

Załoga Selmy
2020-06-11
PortoPo wyjściu z Horty dorwał nas nieduży niż, wiało dwa dni, padało trzy, potem było już znośnie. Zatrzymaliśmy się nawet raz na noc w dryfie, żeby obejrzeć film Maiden i jak przystało na porządne kino był nawet popcorn. Potem jeszcze chwilę płynęliśmy, ale nie za szybko, żeby znowu przepuścić wiatr pod Porto i wreszcie rzuciliśmy kotwicę na redzie koło plaży. No i nieodwołalnie jesteśmy po drugiej stronie Atlantyku, zrobiliśmy sobie nawet z tej okazji pamiątkowe zdjęcia :) Witaj Europo!


Przepłynęliśmy Atlantyk


Przepłynęliśmy Atlantyk


Porto

Potem dzień radosnego świętowania i kolejny film w naszym kinie objazdowym, tym razem The Dawn Wall o wspinaniu. Drugiego dnia postoju nie obyło się bez porządków, drobnych napraw (dostawiliśmy drugi sztag), zabraliśmy też na pokład ekipę wsparcia (o tym później) i znów płyniemy. Jeszcze chwila i będą Biskaje.


no i po sztagu




ale zaraz będzie nowy

Załoga Selmy
2020-06-01
Azory
Horta, Hooortaaa

No i tak płynęliśmy i płynęliśmy, żeglarzy portugalskich w oceanie było coraz więcej, a glony sargassum zaczęły znikać, aż zniknęły całkiem. Na horyzoncie pojawił się wulkan Pico, chwilę później wyspa Pico i Horta.... Hoortaaaa.... Zgodnie z procedurą wprowadzoną na czas wirusa podekscytowani na maxa wpłynęliśmy o 1030, 29.05 po 52 dniach żeglugi do Horty.
Kotwica na 4 metrach i stoimy w stadzie innych jachtów na kwarantannie albo wchodzących po zaopatrzenie i na naprawy. Można pomachać komuś ręką spoza Selmy i nawet chwile pogadać trochę krzycząc (ale radocha). Widać nawet samochody na ulicy. Stoimy naprzeciw słynnego Peter Cafe Sport.


Zespół Peter Cafa Sport dostarcza nam zaopatrzenie


Cudowny cheescake z cafe Porto Pim polecamy

Policja maritima robi nam odprawę, Duarte i Filipe przywożą warzywa i owoce, a wieczorem kolacje z Peter Cafe Sport. (dwa befsztyki jedna ryba). Emocji tyle, że prawie zasnąć nie można.
30.05 w uroczej mżawce przestawiamy się do kei, tankujemy wodę, paliwo robimy drobne naprawy, odsalamy liny, sztauujemy żarcie i popołudniu żegnaj Horto i cywilizacjo.


Cywilizacja

Nocą płyniemy na silniku wzdłuż południowych brzegów Pico, a temat Horty i sałatek warzywnych zdominował kompletnie rozmowy na pokładzie na następne dni. Tyle emocji...
Kolorami i zapachem ziemi można się jednak upić...

PAH
2020-05-21
AtlantykSzczęśliwie upały minęły. Selma nadal sama płynie. Czasami tylko trzeba podebrać fał kliwra (Piter) albo szot bezana (Ania). Szósty raz nie udało się zlutować kluczyka, zrobiliśmy obejście: silnik można odpalić przyciskiem.



Jeszcze pół Drake'a i będziemy na wysokości Kanarów.

PAH
2020-05-17
Atlantyk
Pogrążamy się w lekturach

Na Oceanie wszystkie dni tygodnia są jednakowe. Nie ma weekendów i poniedziałków. Godziny, dni i tygodnie zlewają się w całość. Dodatkowo od kilku dni wieją korzystne pasaty, Selma praktycznie sama płynie, więc zyskaliśmy więcej wolnego czasu. Z którym, w związku z nadal towarzyszącymi nam upałami, nie bardzo wiadomo co zrobić. Nawet nocek nie można odespać.
Na szczęście wczoraj, zupełnie ukradkiem, kasza jaglana najpierw wysypała się z szafki, a później przeniknęła przez szczeliny aż do zęzy. Skipper zarządził więc dzisiaj radosne usuwanie smrodów z zęzy i kilku innych miejsc. Odnalazła się zaginiona końcówka od blendera, piekarnik lśni, podłoga również. Wstydu nie ma. A my możemy spokojnie wrócić do pozycji leżącej i czytać, pisać, pogrążać się w myślach. Z prawej burty mijamy Wyspy Zielonego Przylądka...




Znajdź 10 różnic

PAH
2020-05-14
Atlantyk, równikPrzekraczanie Równika z grzybową i nie tylko...

Od południa przygotowania jak do Wigilii. Kompot z suszu, świąteczna grzybowa (Leon! Dziękujemy za prawdziwki na wigilie nie zdążyliśmy, za to teraz...) i mniej świąteczna lasagna. 10 maja 20:20 czasu lokalnego przy pełnym takielunku, na genakerze i ze szklaneczką whiskey (w ilości symbolicznej) Trzy Byki w dłoniach - mamy go!
Zjedliśmy grzybową, lasagne, popiliśmy kompotem z suszu, radośnie po ciemku zrzuciliśmy genakera i popłynęliśmy sobie dalej.


Genaker dół

Przedwczoraj odwiedziło nas stado wielorybów i baraszkowało z nami z 2 godziny. Trochę nie jesteśmy pewni czy to był Pygmy Killer Whale, Melon-headed Whale czy Fals Killer Whale. Stawiamy na dwa pierwsze. Badania nad zdjęciami trwają.


Wieloryb

Jak się da łapiemy drzemki w przewiewie i cieniu kokpitu. Wieczorem złamaliśmy kolejny raz kluczyk do silnika i przećwiczyliśmy odpalanie ze stacyjki "na krótko".


Drzemka

Pojawiły się wyspy dryfujących glonów Sargassum natans i Sargassum fluitans. Dzięki Marcie uczymy się je rozróżniać po antence przy pęcherzykach pławnych.
Złapaliśmy pasat północno wschodni. Płyniemy.


Fluitans czy natans?


Dryfujące Sargassum

PAH
2020-05-11
Atlantyk
Genaker na równiku

Skończył się Spotiffy. 30 dni offline i nie ma już ani muzyki ani podcastów. Nagrywamy więc własne i na nocnych wachtach kujemy na blachę słówka angielskie, hiszpańskie i portugalskie(!). Jeszcze tylko skipper musi nagrać dla nas wykłady z meteorologii, locji czy świateł statków, w ramach tworzonej szkoły Zgniła Deska, i ruszy nocna Akademia Selmy.
Muzycznie mamy gitarę i gary prawie w komplecie z podwieszanymi w mesie talerzami. Słuch muzyczny nam nie zaginie.


Gary w komplecie

Żeglarsko za nami kilka dni zmiennej pogody i nieprzewidywalnych chmur. Tropikalny deszcz na zmianę z palącym słońcem. Kilkugodzinne przestoje w ciszy wiatrowej. Niemniej cały czas do przodu.
995 mil do Wysp Zielonego Przylądka, 1838 mil do Wysp Kanaryjskich i jedynie 2233 mil do Azorów. Artur napisał, że za rufą 4 tysiące...A wczoraj wieczorem przekroczyliśmy Równik, ale o tym w kolejnej relacji.


Chmurki

PAH
2020-05-07
Atlantyk
w Oceanie

Powrócił wiatr. I to od razu konkretnie. Trochę się cieszymy, a trochę szkoda kąpieli w Oceanie. Skakania z dziobu na fale, zaglądania pod kadłub Selmy, wdrapywania się na drabinkę i zaliczania kolejnych siniaków.


skok Hongito

Jesteśmy już w strefie pasatów, za dnia padamy jak muszki i będziemy tak padać przez dwa tygodnie jeszcze. W menu na lunch wjechały sałatki owocowe (z puszki), dopiero po zachodzie słońca decydujemy się konkretniejsze posiłki. Skipper nie cierpi, gdy pisze sie o jedzeniu, ale zostały nam ziemniaki, papryka, marchew, dynia i cebula. Także można słać wyszukane przepisy ;)
Wraz z pasatami nie ma już korygowania kursu stopą i czytania książek na wachcie. A atmosfera wybitnie naukowa na Selmie... brakuje wolnych ścian w mesie, żeby zawiesić mapy (!)

PAH
2020-05-03
Atlantyk
a skipperek ucieka, gdzie się da

Wiwat Maj!
Jak skipper Peter wytrzymuje z nami na pokładzie Selmy?
Nie ma garażu, więc chowa się przed nami w maszynowni. Że niby znów trzeba coś naprawić.
I przegania nas z nocnych wacht. Siłą musimy walczyć o kawałek rozgwieżdżonego nieba i księżyc. No, ale udało się, siedzimy umorusane smarem i wypatrujemy swojej gwiazdki z nieba. Skipper robi nam śniadania, w wersji vege, no gluten, full gluten i co tam sobie jeszcze wymyślimy. My odwdzięczamy się kawą (dużo mleka), herbatką (zawsze dwie) i co tam sobie jeszcze skipper wymarzy. I tak daliśmy radę przez pierwszy miesiąc, więc poradzimy z nim sobie i przez kolejny. Trzymajcie kciuki! I róbcie zakłady.


Gazetka pod bimini

Poza tym zaraz wejdziemy w pasaty, rozłożyliśmy bimini z błękitnego poplamionego smarem prześcieradła, można sterować boso i zatrzymywać się na nocne kąpiele w Oceanie. Prawdopodobnie za tydzień równik, a za miesiąc Azory. Suniemy na grocie, bezanie i dwóch kliwrach, jak mały żaglowiec…


najpierw pranie


potem suszenie

PS Dziś skipper trochę przesadził i uciekł przed nami na szczyt masztu. Ale dzięki temu udało się spacyfikować głowicę fału rolera i dołożyć drugi fał genakera.

AH
2020-04-28
Atlantyk
Oba kliwry w grze

Jakoś z tego jutro wyszło nam trochę później, ale załogę trzeba przedstawić.
Hong czyli Hongito to po polsku Grzybek.
Hongito w dzieciństwie w domu musiała mówić w poniedziałki i czwartki po niemiecku, we wtorki i piątki po angielsku a w środy i soboty po wietnamsku. Ma 24 lata a była już prawie wszędzie i zna jeszcze kilka języków więcej. Po za tym pływała z innymi skipperami na Antarktydę, więc ma ich przegląd i teraz czas na nas. Co prawda nie na Antarktydę tylko przez Atlantyk, ale zawsze...


Hongito na wulkanie Chimborazo 6300mnpm


Hongito w Amazonii

Ana czyli Ania nauczycielka z powołania w podróży trochę dookoła świata a trochę tak o... Czyli jak skipperek zakaszle, to dostanie czapkę i szaliczek a jak Hongito wspomni o ciasteczkach, to ciasteczka będą wieczorem no najpóźniej następnego dnia rano. Dziećmi trzeba się przecież opiekować. Przy jedzeniu siedzimy prosto i mówimy pełnymi zdaniami.


Ania na biwaku


Ania w Torres del Paine

Piotr czyli skipperek Piterek albo kapitan ukleja, albo... (kilka innych ksywek też było). Trochę Wam już znany z poprzednich relacji.


Piotr na Selmie, Antarktyda

No i to już cała nasza załoga mknąca w tej chwili rączo przez Atlantyk.

Duży kliwer już opanowany bez rolera i pojawia się na sztagu na zmianę z genuą potworem. Chwilowo ma wolne, bo Artur Skrzyszowski (który prowadzi routing Selmy przez Atlantyk) załatwił nam trochę wiatru, więc do jutra lecimy na zestawie bardziej Drejkowym (mały kliwer, grot na drugim refie i bezan). Może w nocy dostawimy dużego kliwra. Po za tym zaczęły się upały i skończyły pomidory.

PS Pozdrawiamy serdecznie Marco w Itajai. Marco na pewno wrócimy.

PAH
2020-04-21
Atlantyk
Kliwer odmówił współpracy

To już 14 dzień rejsu. Minęło nie wiadomo kiedy. Pogoda nam sprzyja chociaż technika to już jakby trochę mniej i roler z dużym kliwrem jest out of order. Z gracją sfruną do wody. Chwilowo, bo już jak zwykle wdrażamy plan B.


Na małym kliwrze też jedziemy

W prognozie wiatry mają skręcić bardziej na południe więc i tak szykujemy się na gienie raksowego potwora i genakera, ale dziś ten kliwer bardzo by się przydał.
Po za tym weszliśmy już w ciepłe wody subtropikalne, które tu ciągną z prądem brazylijskim. Gorąco. Rano podłogi w środku mokre od wilgoci i nie pomaga nawet ogrzewanie. Chyba najwyższy czas je wyłączyć. Wczoraj małe prysznice wędrowały z rozbudowanymi cumulusami. W sterówce już przygrzewa i skipper musiał przenieść się na dół spać.
Cebula pokryła się pleśnią trzeba było obrać ze skórki. A wokół Ocean dziś granatowo niebieski :)


Chleb odmówił współpracy


Dynamiczna akcja na pokładzie

PAH pozdrawia.

Jutro przedstawimy załogę.
Marku dzięki za ogrzewanie. Wyłączyliśmy.
Janusz pomachaj nam przez okno właśnie minęliśmy La Platę. :)

PAH
2020-04-17
Atlantyk
Gienia

Płyniemy przez te ryczące czterdziestki, a tu słoneczko. Flauta taka, że ze dwa razy zaparkowaliśmy na noc bez żagli. Nocą krzyż południa prawie w zenicie i droga mleczna, która wygląda trochę inaczej niż u nas. Dziś pojawił się świecący plankton (taki bardziej świecący, bo trochę świecący jest już od kilku dni). No i był prysznic, a wczoraj zaczęło wiać, więc spokojnie jedziemy bajdewindem.
Selma sama steruje. Załoga zajęta lekturą, kolejnymi posiłkami i chłonięciem oceanu.
Aha, ponieważ wieje to schowaliśmy genuę potwora pod pokład.


Śniadanie

Na koniec zagadka i zadanie.
Zagadka: dopasuj śniadanie ze zdjęcia do osoby. Do wyboru Hongito, Ana, Piterek.
Zadanie oblicz powierzchnię pomiarową genuy potwora.
pozdrawiamy

PAH
2020-04-13
Atlantyk
Świąteczne śniadanie

Pierwszy Dzień Świąt, Wielkanoc.
Było jak zwykle.
Wiadomo najpierw było szykowanie Świątecznego Śniadania, potem jedzenie do 1200. Kawka, rozmowy. Potem przeczytaliśmy maila od Artura, że trochę za wolno płyniemy i mamy stawiać genakera. No i cóż musieliśmy pożegnać się z relaksującym trybem żeglugi.
Tymczasem poszliśmy w stronę dużej gieni trochę łatwiejszej do utrzymania przy naszym sterowaniu. Do stawiania już chyba nie łatwiejszej. Wyciągnęliśmy na pokład tego potwora na raksach. Potem trzeba było go przygotować i postawić. We dwójkę. Kto to robił na Selmie ten wie jak to jest. No i jedziemy, słoneczko albo gwiazdy, niebo raczej bezchmurne no i na razie nie ma kolejnego maila od Artura, więc chyba dobrze. W nocy masa poławiających rybę i kalmary kutrów trochę zachwiała naszą nadzieję, że jakieś życie w oceanie przetrwa.


Gienia potwór

Zielony basket powędrował z powrotem do kambuza i gościł świąteczną sałatkę. Po tym, gdy przez dwie doby słuchał na okrągło piosenki pod melodię Silence, Codplay (wiecie ten kawałek Hello darkness my old friend...) "Hello basket my old friend, will I see you here again? Will I vomit to you, will I hold you my green friend..." Trzymajcie się ciepło
Piotr , Ana, Hongito
czyli PAH ;-)
i tak nieoczekiwanie to się nam złożyło w:
Polską Akcję Humanitarną.
No to może warto ją wesprzeć w drugi dzień Świąt?

.
2020-04-11
Atlantyk, Falklandy na trawersiePłyniemy. Udało nam się oddać cumy z pomocą Ambasady (dziękujemy), Ernesta i życzliwości różnych naszych przyjaciół. Uciekliśmy przed świątecznym pieczeniem mazurków dla wszystkich jachtów uwięzionych w Ushuaia. Na trawersie już Falklandy. Załoga zwarta do działania :). W bakiście 200 jaj. Wody na śmigusa nie zabraknie. Albatrosy śmigają po niebie zamiast świątecznych zajęcy na zielonym. Żonkili i innych kwiatów brak, za to mamy cebule i trochę porów. Załoga na pokładzie to Hongito, Ana i Piotr. Temat rozwiniemy później. Tymczasem wszystkim z okazji Świąt życzymy zdrowia, spokoju, rejsów i Śmigusa ze słonej wody.

Przypominamy smsy na Selmę wysyłajcie z bramki internetowej na stronie, nowoczesne komórki często mają inny sposób kodowania i smsy przychodzą nieczytelne. Serdeczności dla wszystkich selmowiczów ich rodzin i przyjaciół oraz przyjaciół przyjaciół. (dla tych co nas nie znają a tylko czytają też)


Hongito

Piotr, Ana i Hongito